Zacisze
Opowieść przestrzeni
Największą tajemnicę Raróg zostawił sobie na koniec. Mówi się, że ten, kto go wysiedzi i doczeka się małego ptaka w kieszeni, dostaje szczęście i dostatek pod jednym warunkiem: musi go karmić i milczeć o jego istnieniu. Jedno słowo za dużo, jedna noc zapomnienia — a Raróg odlatuje, zabierając ze sobą wszystko, co przyniósł.
Zacisze to jedyna przestrzeń festiwalu, która żyje dokładnie tą zasadą. To tu nie ma głośnej muzyki — nie dlatego, że czegoś tu brakuje, tylko dlatego, że tu się chroni to, co inne sześć przestrzeni dopiero wykuło, rozpędziło i splotło. Ale ciszy nie karmi się bezczynnością. Karmi się ją pracą nad sobą.
Dlatego za dnia Zacisze nie milczy całkiem — słychać w nim oddech podczas jogi, dotyk maty o trawę, cichy głos prowadzącego warsztat, szmer rozmów w kręgu. To wciąż ta sama cisza, tylko inaczej się w niej pracuje: za dnia się w niej buduje to szczęście, które wieczorem trzeba już tylko chronić. Nocą Zacisze zamienia się w przestrzeń czystego odpoczynku — dźwięki lecznicze, oddech spowalniający do rytmu snu, cisza, którą się już tylko pielęgnuje.
Za dnia
Joga, warsztaty oddechowe i pracy z ciałem, kręgi, elementy praktyk duchowych. Program otwarty, prowadzony przez zaproszonych praktyków — szczegóły w harmonogramie.
Wieczorem
Ambient i sound healing. Dźwięk misy, gongów i głosu jako narzędzie wyciszenia, nie rozrywki. Jedyna scena festiwalu bez basu i bez rytmu tanecznego.
Klimat i miejsce
Przestrzeń celowo odsunięta od głównych scen, otoczona naturalną osłoną (drzewa, teren wyciszony akustycznie). Kolorystyka przydymionego fioletu i mauve — barwa zmierzchu, momentu między dniem a nocą. Minimalna infrastruktura sceniczna, maksimum przestrzeni na maty, koce, siedzenie na ziemi.
Z Zacisza droga wiedzie do Szuwarów — na sam skraj terenu, tam, gdzie opowieść odpoczywa między lotami.